Moc ducha
Noc, godzina 2,35 siedzę i piszę prezentację na wykłady. Wokół cisza spokój, wszyscy śpią. Wtedy pracuje się najlepiej. Mała lampka oświetlająca biurko w pozostałych pomieszczeniach ciemno. Nagle słychać jak włącza się czajnik elektryczny, trzask włącznika i szum wody. Wychodzę z pokoju nie ma nikogo, czajnik włączony. Zastanawiam się co spowodowało,że czajnik się włączył. Ale po chwili nieodparta myśl, że ktoś przyszedł się pożegnać. Ale kto? Nikt w rodzinie nie był chory. Myśli biegną ku wujkowi. Dlaczego? Nie wiem. Zrobiłam sobie kawy z tej wody, popracowałam jeszcze trochę i położyłam się spać. Po wykładach jak przyszłam do domu, dowiaduję się od męża, że wujek nie żyje, zmarł w nocy. I jak tu nie wierzyć w moc duchów.
Podobne opowiadania z kategorii "Duchy":
Paranormalne
Popularne historie
Ostatnie komentarze
- Mój Dziadek To już tyle lat przeleciało....
- Moja mama miała czarne włosy Prawda!! Do teraz pamiętam moje poprzednie wcielenia, byłam Szwajcarskim tancerzem z Genewy i mia...
- Blondyn To zaproś blondyna na kawę!...
