Spacer
Pewnego dnia wyszliśmy z chłopakiem na spacer. Rozmawialiśmy jak to zawsze o naszych wspólnych planach na przyszłość, o sprawach codziennych. Nie mieliśmy wtedy zbyt wielu pieniędzy, bo byliśmy młodzi, ja miałam wtedy 17, a on 19 lat. Nasza sytuacja finansowa nie była wtedy najlepsza, ale stwierdziłam, że powiem mu, że pomimo tego, że go bardzo kocham, chciałabym, żeby od czasu do czasu podarował mi jakiegoś kwiatka. Nie chodziło mi o żaden bukiet ze stu róż, tylko o taki symbol. On do mnie, że rozumie, że bardzo by chciał, ale w tej chwili jest to niemożliwe. Szliśmy potem w milczeniu przez ok. minutę. Nagle zauważyłam jakiegoś starszego pana, który idzie z przeciwka. Zatrzymuje się, zaczepia mojego chłopaka i mówi "Przepraszam, czy mógłby Pan wręczyć te kwiaty tej Pani, bo mnie nie wypada" - po czym wyjmuje pęczek goździków i wręcza go mojemu chłopakowi.
Byliśmy w totalnym szoku... Bo to było NIEMOŻLIWE, aby tan pan słyszał naszą rozmowę.
Czy to był cud? Jak mam to rozumieć?
Podobne opowiadania z kategorii "Inne historie":
Paranormalne
Popularne historie
Ostatnie komentarze
- Mój Dziadek To już tyle lat przeleciało....
- Moja mama miała czarne włosy Prawda!! Do teraz pamiętam moje poprzednie wcielenia, byłam Szwajcarskim tancerzem z Genewy i mia...
- Blondyn To zaproś blondyna na kawę!...
